Post Scriptum do Udoskonalonego Słowa nt. „hebrajski mindset”

Wieloletni znajomy z Z-nego nadesłał mi takie ostrzeżenie: Proszę NATYCHMIAST USUNĄĆ MÓJ ADRES EMAIL Z TEJ LISTY W PRZECINYM WYPADKJU KROKI W CELU ZABLOKOWANIA KONTA!!!!!!!!!!

 

(Przypominam, symbolicznym ‘Ojcem’ tego „rewolucyjnego hebrajskiego sposobu myślenia” jest św. Paweł, wg jego własnych słów „Hebrajczyk z Hebrajczyków, wg prawa faryzeusz”)

Oto jego, natchniona „Bogiem” recepta, na gwarantujące POŚMIERTNE ZBAWIENIE, pobożne (bez)myślenie – 1 Kor. 1:

… gdy Żydzi żądają znaków , a Grecy szukają mądrości , my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego , który jest zgorszeniem dla Żydów , a głupstwem dla pogan … Bóg wybrał właśnie to , co głupie w oczach świata , aby zawstydzić mędrców … i to , co nie jest , wyróżnił Bóg , by to co jest , unicestwić , tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

Czyli po prostu, praktyczny STWÓRCA KOŚCIOŁA, św. Paweł był zwykłym HIPOKRYTĄ, który utrzymywał że WIEDZA NADYMA” a MIŁOŚĆ (w ukryciu Pieniądza) BUDUJE (Kościoły, a następnie i Banki, jak to dzisiaj wokół siebie widzimy). Jak to zauważył żyjący 2,5 tysiąca lat temu Arystoteles Najmniejsze początkowe odchylenie od prawdy jest mnożone później tysiąc razy”.

I to doskonale widać dzisiaj, do czego doprowadziła „ludy kościelne” akceptacja „przez krzyż zbawienia”. A następnie ogłoszenie w 1776 roku, przez „prawdziwie chrześcijańskie USA” /Tocqueville/, iż „wszyscy ludzie stworzeni są równymi”(genetycznych mongołów w to oczywiście włączając – znowu św. Paweł Gal. 3:28

Chociażby tylko te dwa, początkowe odchylenia od PRAWDY doprowadziły do pojawienia się zasadniczej różnicy między antyczną, euroazjatycką kulturą „helleno-buddyjską” a tą „hebrajską” zrodzoną między Eufratem i Nilem. Cytują co na ten temat napisała niedawno Clare Cavanagh :

Wg Arnolda, popularny w wiktoriańskiej Anglii „hebraizm”, wynikły z oczarowania się zwykłych obywateli protestancką Biblią (Biblią zubożoną o wychwalającą HELLEŃSKĄ MĄDROŚĆ „Księgę Syracha”, sprzeczną z „wytycznymi” św. Pawła), prowadził do „pokręconego (twisted) religinego stanu ich strony duchowe i do utraty dążenia do doskonałości”. A w mym „Udoskonalonym Słowie” sprzed dni kilku starałem się wskazać, jak ten „pokręcony (twisted) stan ducha, dominujący w szczególności wśród kadr naukowych w anglosaskich imperiach, doprowadził do pojawienia się „POKRĘCONEJ (TWISTED)” DARWINOWSKIEJ TEORII EWOLUCJI.

Obecnie słowo HEBRAIZM, skopiowane przeze mnie z opinii angielskiego filozofa Matthew Arnolda przed 150 laty, w Polsce pod zarządem ZOG (Zionists OccupieGoverments) jest traktowane jako rodzaj „nieskalanej świętości”. Jego użycie, w tytułach mych opracowań rozsyłanych w ostatnich miesiącach, do tego stopnia zdenerwowało mego, o około 30 lat młodszego, wieloletniego znajomego z „Piano baru” w Z-nem, że już po raz 3 nadesłał mi takie oto ostrzeżenie:

Proszę NATYCHMIAST USUNĄĆ MÓJ ADRES EMAIL Z TEJ LISTY W PRZECINYM WYPADKJU PODNOSZĘ KROKI W CELU ZABLOKOWANIA WASZEGO KONTA!!!!!!!!!!

No to sobie pomyślałem, że zgodnie z ZASADAMI CENZURY, obowiązującymi w zestawie państw określanych skrótem ZOG, wszelaka krytyka dotkniętych hebraizmem „pokręconych (twisted) umysłowo” mas uczonych JEST PILNIE TĘPIONA: jak się dowiedziałem od warszawskiej studentki, piszącej pracę magisterską z „historii taterników” w PRL w roku 1969, z 7 artykułów, jakie opublikowałem w paryskiej „Kulturze” w latach 1972-1980, w oficjalnym spisie autorów tego emigracyjnego wydawnictwa, zachował się tylko jeden mój tekst „Słowo o przyjacielu” (nr 11, 1972). Zarówno „Ciuciubaka naukowa” (nr 7/8, 1980) jak i inne publikowane w „Kulturze” mające charakter antyamerykański eseje ZAPADŁY SIĘ W NICOŚĆ. Jakby to powiedział, przed dokładnie 200 laty, wspomniany de Tocqueville, (ubrany w chrześcijańską ‘sukienkę’) HEBRAJSKI BÓG AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI, nie zwykł tolerować zamachów na jego PONADLUDZKĄ ŚWIĘTOŚĆ.

Ponieważ zaś, z tym „bogiem USA”, mam datujące się jeszcze sprzed lat 50 rozliczenia, więc by nie denerwować mego zakopiańskiego kolegi, podeślę mu, jednak emailem, e-adres mego dobrego kolegi jeszcze z Berkeley, obecnie emerytowanego profesora computer sciences na uniwersytecie w Sao Paulo w Brazylii,Thomasa Kowaltowskiego. Po nawiązaniu z nim po 45 latach przerwy, elektronicznej korespondencji, gdy dostrzegł, że me teksty nabierają ANTYJUDAISTYCZNEGO charakteru, to zaczął je u siebie blokować. Może i mój kolega z Zakopanego, specjalista od komputerowego programowania, skorzysta z jego porad(?).

A od tępienia „Hebrajskiej genetyki” się nie odżegnam, nawet przed Sądem w Wolnym kraju. Bo jak to zauważył długoletni kierownik prac nad odkrytymi w Qumran nad Morzem Martwym, rękopisami sprzed ponad 2 tysięcy lat John Strugnel, te hebrajskie, naładowane ANTYLUDZKĄ PSYCHOPATIĄ teksty tak go przeraziły, że w wywiadzie dla izraelskiego dziennika HAAERTZ w 1990 roku, odważył się stwierdzić iż JUDAIZM TO POTWORNA RELIGIA, KTÓRA NIE POWINNA ISTNIEĆ!

Co jest PRAWDĄ w miarę obiektywną. Ta POTWORNOŚĆ dotyczy także judeochrześcijaństwa, zwłaszcza w jego amerykańskim, bardzo „zhebraizowanym” wydaniu. Proszę spojrzeć, co ten EWANGELICZNY CHRYSTUS zapowiada w jego odnotowanej u św. Jana 10:11 „Ja jestem dobry pasterz, Dobry pasterz życie kładzie za swe owce”. Toż to była Imponująca Głupota: owce pozbawione swego „dobrego pasterza”, automatycznie znalazły się pod kontrolą chytrego „inwestora”, który przejął opuszczone stado, wraz ze wszystkimi zeń profitami – mleko, sery, smaczna jagnięcina itd. Załączam szerszy fragment wypowiedzi Jezusa na temat planowanego przezeń GLOBALIZMU „będzie Jedno Stado i Jeden Pasterz”. Jest on odnotowany w mym referacie, wygłoszonym na WPFDC na wyspie Rodos w 2003 roku. (Wtedy referat ten znalazł się na kilku forach; obecnie znalazłem tylko jego tłumaczenie na hiszpański oraz na forum AMERIKA, ze znakami „” poprzerabianymi na â€):

Ale przynajmniej, jeśli chodzi o mój upór w zwalczaniu „hebraistycznej teorii ewolucji”, ma książka „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” w blisko 30 lat po jej publikacji w 1993 roku, w roku bieżącym (2022) nareszcie doczekała się ogólniedostępnej RECENZJI. Jej autorem jest nieznany mi osobiście Marcin Greszata „Laureat III edycji stypendium Fundacji En Arche” (Patrz NEon24 ⭐ Marek Głogoczowski i paradoksy nowoczesnej biologii (Recenzja Fundacji En Arche)) (nowyekran24.com)

Poprzednie recenzje, wykonane na zamówienie „Naszej Księgarni” jeszcze w roku 1984, tak w skrócie wyglądały:

Pozostało u mnie jeszcze trochę egzemplarzy tych „Atrap i paradoksów”, mogę je odsprzedać, w cenie 30 zł + 5 zł porto, MG




A jeślichodzi o Wywiad Marka Głogoczowskiego z dnia 28 sierpnia 2006 dla tygodnika ,,Ojczyzna” [dostęp: 24 III 2022].

to "Przypisach" do powyższego artykułu znalazłem dzięki Marcinowi Greszacie, wywiad ze mną zrobiony 16 lat temu. Jego autorem był nie żyjący już (?) pro-polsko społecznie zaangażowany lingwista Bogusław Jeznach.

Przytaczam go tutaj bo część "neoniarzy" ze względu na me poglądy, a zwłaszcza ze względu na opuszczenie PRL-u w 1968 roku, zawziecie utrzymuje, że "tylko ŻYD mógł swobodnie studiować na renomowanych uniwersytetach":

Wywiad M.G. dla pisma narodowo-radykalnego „Tygodnik Ojczyzna”

(ojczyzna@infokomp.pl)

1. Skąd się Pan wziął (ojciec, matka, ród), czyli tzw. stare śląskie
pytanie herbaciane: “Kaj sie taki ulung?”

- Pochodzenie mam, jak to się dawniej deklarowało, po części
proletariackie, a po części burżuazyjne, czyli nie najgorsze. W szkole
podstawowej w Krakowie nawet wstydziłem się przyznawać, by nie wzbudzać
zazdrości kolegów, iż „ja urodziłem się w Zakopanem”. Czyli jestem pół-góral
(z rodziny Gąsieniców-Samków) i pół-ceper z chłopów z podkrakowskiego
Głogoczowa, już w XIX wieku wykształconych na UJ i zmieszanych z galicyjską, ślaską burzuazją Krupów i Drobniaków.

2. Te 14 lat za granicą: Dlaczego? Gdzie? Co Pan tam robił? Jakie
Panu zostały kontakty, języki itp.? Po co Pan wrócił? Czy wie Pan co musiał
czuć Zinowjew albo Sołżenicyn na Zachodzie?

– No cóż, wyjechałem 2 sierpnia 1968 roku wspinać się w górach
Norwegii (nowa droga na Bruggdomen w murze Trolli), ale już 21 sierpnia
tegoż roku nastąpiła inwazja Czechosłowacji przez wojska Układu
Warszawskiego. Pomyślałem wtedy, że chyba będę musiał zostać dłużej na
Zachodzie. Jako fizyk z wykształcenia, specjalizujący się w geofizyce, przez
rok pracowałem jako asystent na Uniwersytecie w Kopenhadze, a dzięki
naukowym kontaktom mego ojca, profesora geochemii, dostałem roczne
stypendium na Uniwersytecie Kalifornijskim, na campusie w Berkeley, USA.
Było to wtedy prawie światowe centrum „rewolucji studenckiej”
zapoczątkowanej w 1967 roku w Pradze, a w 1968 mającej swe przerzuty w
Warszawie, Paryżu, Belgradzie i tak dalej.

Trzeba przyznać, ze mając w Berkeley bezpośredni dostęp do wykładów
prowadzonych przez największe autorytety nauki amerykańskiej, dość szybko
zwątpiłem w „transparency” – to znaczy przejrzystość – zachodnich Life
Sciences, czyli Nauk o Życiu, czego wyraz dałem w napisanej podówczas przeze mnie, już po angielsku, książce „The Not Too Divine Comedy – Meta Ph.D. Thesis”. Po opuszczeniu w 1972 roku (bez zamiaru kiedykolwiek tam powrotu) USA, mieszkałem głównie w Genewie, wśród tamtejszej „dobrze ustawionej” polskiej diaspory, oraz „kątem” w Paryżu u mych francuskich kolegów z okresu studiów w Berkeley. Przez rok pracowałem jako asystent (najfatalniejsza ma praca) w zakresie mechaniki cieczy na Politechnice Lozańskiej, a od 1976, jako doktorant na Uniwersytecie Genewskim, zacząłem robić to, co uważam za największe osiągniecie mego życia. Mianowicie udało mi się dokonać rekonstrukcji, na poziomie biologii molekularnej, teorii ewolucji J. B. Lamarcka* oraz J. Piageta.

No i oczywiście, te me zainteresowanie „zabronionymi” polami biologii
sprawiło, że po cofnięciu mi możliwości kontynuowania stypendium w
Laboratoire d’Évolution des Etres Organisées na Uniwersytecie Paris VII, w
ramach darwinowskiej „walki o byt”, musiałem się ratować „ucieczką” do PRL. To się udało w kwietniu 1982, bo dopiero w stanie wojennym ówczesne władze poczuły się na tyle silne, by zaakceptować w kraju opozycjonistę sprzed 14 lat, który w 1969 roku współorganizował w Paryżu przerzuty przez Tatry „Kultur” paryskich do Polski.

3. Czym się Pan dziś zajmuje? Czuje się Pan uczonym czy raczej
intelektualist
ą? Jest Pan takim “kotem, z domieszką krwi żbika, chodzącym
w
łasnymi, górskimi ścieżkami” intelektu, nieprawdaż? Po krawędziach
politycznej tylko, czy tak
że i naukowej poprawności?

- Po powrocie do PRL to głównie jeździłem na wyprawy himalajskie, w „chwilach wolnych” zarabiając, całkiem zresztą nieźle, na życie na pracach wysokościowych oraz jako instruktor alpinizmu. Po przysłowiowych „7 latach tłustych” wolność w komunie się skończyła, musiałem zejść na „ziemię” i w połowie lat 1990 zatrudniono mnie jako pracownika naukowego w zakresie filozofii – co było moim marzeniem już w trakcie mych studiów fizyki, ponad 40 lat temu. Pracuję (ściślej, „rozpracowuję”) obecnie temat filozofii współczesnej, bardzo zresztą umysłowo ubogiej, określanej terminem post-modernizmu. Kilka lat temu uzyskałem na UŚ w Katowicach ‘spóźniony’ doktorat za pracę „Antyzoologiczna filozofia społeczno-polityczna Noama Chomsky’ego”. Przy analizie prac tego znanego ‘antysystemowego’ myśliciela żydo-amerykańskiego, wykorzystałem oczywiście me wcześniejsze „przygody” w zakresie dekonstrukcji Naukowych Atrap Wiedzy o Życiu.

4. No, właśnie: góry. Skąd bakcyl? Jakie osiągi? Czy to po mamie?
“My, twardzi ludzie gór”: sweter, polar z kapturem, w 
żeliwnej kuchni drewno się pali, schną twarde buty i grube skarpety, za oknem duje… Co wtedy robi rozum Wielkiego Samotnika? Żuje kozi ser jak Epikur? Spala nieudane notatki? A czy sumienie czyta, co rozum napisał?

- Jako alpinista w wieku lat 64 to ja się już zestarzałem, choć
bylem jeszcze, w roku ubiegłym, z „młodzieża” na Elbrusie (5641 m) w
Kaukazie i wciąż organizuje w Tatrach zawody w narciarstwie wysokogórskim
zwane Memoriałem Jana Strzeleckiego. Patrząc z perspektywy lat – i jako nie
dyplomowany biolog – na me zachowania „przyjaciela trudnych do przejścia
urwisk” (m. innymi Directe Americaine na Aig. Dru w Alpach w 1990)
stwierdzić muszę, że konieczność wykonywania złożonych i męczących ruchów niewątpliwie służy i zachowaniu dobrej formy fizycznej w wieku starszym i lepszemu dokrwieniu mózgu, przez co i ilość idei w głowie też wyraźnie się zwiększa (stara teza Lamarcka). A samotnikiem to nie jestem, bo unikanie kontaktów personalnych zubaża naszą osobowość – raczej podobnie jak Sokrates, ze znajomymi (nie koniecznie z Polski i nie koniecznie po polsku, operuję dość biegle chyba siedmioma językami) lubię porozmawiać o
degeneracji dzisiejszego świata „monokulturowej” demokracji.

5. Co Pan chce po sobie zostawić? W górach ślad? W duszach przyjaciół
paru? Na pólkach bibliotek? Ile jeszcze wieków b
ędzie wiał wiatr nad Rysami i śnieg leżał na Kazbeku? Dokąd Pan kiedyś pójdzie, żeby się ze św. Pawłem nie spotkać i z Marksem do deseru zasiadać nie musieć?

Tutaj akurat jestem wielkim pesymistą. To, co się dzieje z
dzisiejszym, forsownie „amerykanizowanym” – czytaj kretynizowanym – światem, to jest nic innego jak rozprzestrzenianie sie zgigantyzowanego, nie
zróżnicowanego wewnętrznie nowotworu, rodzaju „humanoidalnego” raka
zżerającego naszą planetę. To i po co cokolwiek po sobie zostawiać, jeśli
„postmodernistyczne”, ślepe termity i tak wszystko, co pięknego i nie
zafałszowanego zastaną, zamienią w swe po-produkcyjne odchody?

- Od strony historycznej „wirusem” szczepiącym poznawczego
raka jest Stary Testament z jego prymitywnym nakazem „mnóżcie się i panujcie nad ziemią!” Dzięki zaś „Listom” św. Pawła ten rak poznawczy,
charakteryzujący prawie wszystkich starotestamentowych „proroków” (którym nawet marzyło się zniszczenie gór i zasypanie dolin!), został przeszczepiony chrześcijanom. Gdyby św. Paweł na swej drodze „ewangelizacyjnej” napotkał na przykład Sokratesa, to ten ostatni z łatwością by go rozszyfrował jako dętego żydowskiego durnia, udającego że ma osobiste kontakty z „bogiem”. Natomiast kolektywistyczna doktryna, nienawidzącego Biblii (podobnie jak wcześniej Spinoza oraz Lamarck) „kolektywu” Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, to była – i nadal jest – chętnie zaakceptowana przez tak zwanych „Azjatów” odtrutka, opóźniającą wykonanie „planu bożego”, polegającego na totalnej dewastacji naszej nieszczęsnej Ziemi (patrz Apokalipsa św. Jana).

M.G. Zakopane sierpień 2006

_________________

* Lamarckizm jest to mająca już dokładnie 200 lat teoria rozwoju
istot żywych, poprzez tych istot działalność w świecie. Jest ona zwalczana
przez wszystkich tych uczonych, którzy wierzą, ze mutacje genetyczne
zachodzą w sposób losowy, a nie w sposób biochemicznie przyczynowy, zgodnie z newtonowskim prawem akcji i reakcji. Od czasów Karola Darwina teorie Lamarcka zaciekle zwalcza „międzynarodówka” wykształconych głównie na Biblii specjalistów, którym się zdaje, że istoty żywe nie są zdolne uczyć się aktywnie opanowywać, zawsze dążące do ich zniszczenia, środowisko. W roku 1984 napisałem na ten temat książkę „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii”, którą udało mi się wydać dopiero w 10 lat później.

xxx—

17.11 roku 105 po WRP

(Wielkiej Rewolucji Październikowej)

A odnośnie najnowszego, sprzed 2 dni „Rosyjskiego ataku (początkowo ponoć dwu)rakietowego na terytorium RP najbardziej przemawia do mnie taka oto jego interpretacja:

moim zdaniem#sniper

“Szczątki takiej rakiety podrzucono później, dla zatarcia prawdziwego :sprawcy”…dokladnie. Zabawne ze z glownego scieku zniknela juz “sztandarowa” fotografia szczatkow BUK300
Inscenizacja … ( w dodatku nie uzgodniona … !!!)… Wszystko odbylo sie “on the ground)” bez “rakiet” czy jakis tam pociskow manewrujacych…”Caly pogrzeb na nic” !!! Szkoda jak zwykle niewinnych osob. Ale czyms takim banderopiteki sie nie przejmuja

ozdrowienia dla Neonu, MG

Berkeley72

Berkeley72 - fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

3.33

liczba ocen: 12

  • Tym razem zgoda z Autorem - tylko po co do tej pory Autor

    raczył być - a przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie - kim innym. Ja niebezpodstawnie twierdzę, że Jezus Chrystus był/jest tym - za kogo się podawał - i dobrze o tym wiedzieli ci - co to ich ojcem jest diabeł. Ponadto nadal nie jest dla mnie jasne - dlaczego Autor uległ zapodanej przez czarcie media srovidowej psychozie i w efekcie nadstawił się ongiś pod czarcie harcowanie?
    Wniosek?
    Niebo (świat niematerialny ponadczasowy z którego pochodzimy) przysłało tutaj kiedyś swojego ważnego przedstawiciela w osobie Jezusa Chrystusa - aby dostarczył On ludziom instrukcje obsługi tych - co to ich ojcem jest diabeł. Owa instrukcja już za życia ziemskiego Jezusa była przez czarcie plemię przenicowywana - więc należy ją własnym rozumem teraz odnicować i się do niej stosować. Inaczej dla czarciego pomiot ludzie - są i będą nadal tylko bydłem w ludzkiej skórze - i tak będą traktowani.
    Na koniec - najważniejsze przesłanie instrukcji - to sama, powszechna świadomość wśród ludzi o istnieniu na Ziemi wśród tychże ludzi - czarciego pomiotu. Instrukcja pozwala każdemu działać w swoim zakresie bez oglądania się na innych - bo w tej walce o człowieczeństwo - nie ma i nie może być żadnych, ziemskich wodzów.

  • Autorze

    Z tego tekstu, co do którego nie mam istotnych zastrzeżeń merytorycznych - mamy bardzo zbliżone poglądy, jeden element wydaje się ciekawy.
    Otóż ciekawe jest porównanie między lamarckizmem a wierzeniami inkaskimi. Ja widzę daleko idącą zbieżność.
    Ciekaw jestem twojego zdania.

    • Autorze#Krzysztof J. Wojtas

      W gronie filozofów i ja sobie pofilozofuję.
      Gdzie byśmy nie byli, co byśmy nie robili to i tak czasu nie jesteśmy w stanie zatrzymać.
      Stąd co raz więcej lat na karku i co raz bliżej do piachu.
      pozdrawiam wszystkich filozofów

    • Autorze#Krzysztof J. Wojtas

      Podobieństwa oczywiście winny być - przecież stwarzamy sobie - zarówno NAUKĘ o istotach ożywionych, jak i BOGACH kierujących takich istot postępowaniem, WZORUJĄC je NA SWYM WŁASNYM POSTEPOWANIU. Stąd napis na tympanonie świątyni delfijskiej brzmiał: POZNAJ SAMEGO SIEBIE, poznasz bogów i Wszechświat.

      Religią całkowicie zbudowaną na SAMOPOZNANIU jest Buddyzm, podobnie ZNIENWIDZONY przez Hebraistów LAMARCKIZM jest CAŁKOWICIE ZBUDOWANY na SAMOOBSERWACJACH ludzi RUCHU - czego nie można powiedzieć o kapłanach i prorokach BEZRUCHOWEGO JUDAIZMU - w Sabat prawowiernemu żydowi nie wolno się było oddalać od domu dalej niż na 500 kroków. Skąd zatem u Hebraistów mogły pojawiać się podejrzenia, że ŚWIĘTY BEZRUCH SPRZYJA ZANIKOWI ICH KORY MÓZGOWEJ?

      Stąd w książce, niestety poznanego przeze mnie osobiście w 1981 roku, Jean-Pierre Chageux "Neuronal Man" (1984) znajduje się jego super-odkrycie : UCZYĆ SIĘ TO ZNACZY ELIMINOWAC (nadmiarowe neurony i połaczenia między nimi). I tyle i to jest to do czego zmierza superskomputeryzowana Life Science dzisiaj - vide zachowanie się antyszczepienników.

  • @autor

    Jednego panu nie można odmówić. Umie się pan doskonale zareklamować. Z moich obesrwacji naukowcy tak po prostu mają. A przemyślenia jak to przemyślenia, każdy jakieś swoje ma. Pozdrawiam.

  • Czarnoksiężnik z krainy Oz

    Oho, wracamy do Lamarckizmu. Do dziedziczenia cech nabytych. Czyli jak tatko całe życie napieprzał młotem i ma bicepsy jak Arnold, to synalek też będzie miał bicepsy jak Arnold. Jak tatkowi urwie fujarę, to synalek urodzi się bez fujarki. Itp.
    A czarownice kiedy zaczniemy palić?

    P.S. Przepraszam, jeśli tatkowi urwie fujarę, to synalek się nie urodzi, chociaż... wszystko zależy od mamusi. Niech będzie tak - jak tatusiowi urwie jedno jądro to synalek się urodzi także z jednym jadrem.

    • Czarnoksiężnik z krainy Oz#Vladimír Vašek

      // jak tatusiowi urwie jedno jądro to synalek się urodzi także z jednym jadrem.//

      A jeśli zadziała regeneracja z nadkompensacją (co cię nie zabije to cię wzmoci) to synalek urodzi się z trzema jądrami :-)

      • Czarnoksiężnik z krainy Oz#Vladimír Vašek#Nibiru

        Są makarony 2 -jajeczne, ale są i 4-jajeczne.

        • Czarnoksiężnik z krainy Oz#Vladimír Vašek#Nibiru#Krzysztof J. Wojtas

          No i jeszcze jaja można sobie robić a i
          mądrość zbiorowa ma konsystencje jajecznicy,
          czyli zbitych jajek jako symbolu płodności,
          cokolwiek w tym znaczeniu miałoby to znaczyć.

        • Czarnoksiężnik z krainy Oz#Vladimír Vašek#Nibiru#Krzysztof J. Wojtas

          Tu wyraźnie, trzech pierwszych dyskutantów WSTRZELILI SIĘ JAK 1:1 w definicję HEBRAIST MINDSET osób które, zgodnie z WYTYCZNYMI INTELEKTU św. Pawła za GŁUPOTĘ TRAKTUJĄ ROZUM cechujący ZNIENAWIDZONY przez tzw. "Lud boży" Homo sapiens.

          Cytuję:

          //// jak tatusiowi urwie jedno jądro to synalek się urodzi także z jednym jadrem.//
          A jeśli zadziała regeneracja z nadkompensacją (co cię nie zabije to cię wzmoci) to synalek urodzi się z trzema jądrami //

          W istocie, nad tym problemem pracowałem w Paryżu w 1979 roku i stąd się pojawił trochę prześmiewczy tekst

          https://wiernipolsce1.wordpress.com/2022/09/17/niezwykla-historia-cech-nabytych-1979-1991-2008-2/#comments

          Z niego wynika, że tzw. INTELEKTUALIŚCI DZIŚ NA TOPIE, wzorując się na niejakim Weismannie, zupełnie przestali rozróżniać, miedzy pochodzącą z WNĘTRZA organizmu endogenną ADAPTACJĄ, a pochodzącą z jego ZEWNĄTRZ egzogenną AMPUTACJĄ jakiegoś organu.

          (Przypominam INTELEKT - stąd INTELEKTUALIŚCI - pochodzi z łac, inter-legere, czytać pomiędzy, rozróżniać pomiędzy. Intelekt jest to organ, podobnie jak narząd wzroku, wymagający nieustannych ĆWICZEŃ by w miarę precyzyjnie "chwytał" rzeczywistość.)

          A jeśli chodzi o szczegółowe doświadczenia Narodu Wybranego, z AMPUTACJĄ - nie, nie całego kutasa ale tylko "obrzezką" tego kutasa Napletka, dokładnie w 8 dni po narodzinach (stąd przecież mamy Nowy Rok w 8 dni po narodzinach Chrystusa!) to nawet po MILIONACH POWTÓRZEŃ tego bio-eksperymentu, męscy potomkowie Izraela rodzą się z tym, mającym znaczenie SAKRALNE napletkiem.

          Nawet z kolegami w Genewie się zastanawialiśmy, czy zgodnie z zasadą "regeneracji z nadkompensacją", ortodoksyjni żydzi nie rodzą się z DLUŻSZYM napletkiem, ale tego nie da się sprawdzić, bo rzeczone napletki są skrzętnie obcinane zaraz po narodzeniu- I więcej ta mająca symbolizować pochodzenie z "wyjątkowej nacji" obrzezka, jest masowo, już od wielu dekad, praktykowana przez bogobojnych Amerykanów.

  • SKRYPT NIE POZWALA POPRAWIĆ BŁĘDÓW.

    Pisanie komentarzy jest katorgą.

    • Hebrajski mindset#Maria.

      Powtórzę moją odpowiedź kjw-148 i tutaj, bo to jest jednocześnie odpowiedź na OBOWIĄZKOWY SŁOWOTOK "Marii" (tej nie-świętej):

      Autorze#Krzysztof J. Wojtas się pyta:

      // Otóż ciekawe jest porównanie między lamarckizmem a wierzeniami inkaskimi. Ja widzę daleko idącą zbieżność.
      Ciekaw jestem twojego zdania.//

      Po prostu, Inkowie to był, żyjący w górach LUD RUCHU (ślady tego widziałem w Cordyliera Blanca w Peru w 1972 roku) . A "hebraiści" to LUD INTENSYWNEGO SIEDZENIA.

      Podobieństwa oczywiście między wciąż chodzącymi po górach Inkami - a także Nepalczykami i afrykańskimi Masajami, winny być - przecież stwarzamy sobie - zarówno NAUKĘ o istotach ożywionych, jak i BOGACH kierujących takich istot postępowaniem, WZORUJĄC je NA SWYM WŁASNYM POSTĘPOWANIU. Stąd napis na tympanonie świątyni delfijskiej brzmiał: POZNAJ SAMEGO SIEBIE, poznasz bogów i Wszechświat.

      Religią całkowicie zbudowaną na SAMOPOZNANIU jest Buddyzm, podobnie ZNIENWIDZONY przez Hebraistów LAMARCKIZM jest CAŁKOWICIE ZBUDOWANY na SAMOOBSERWACJACH ludzi RUCHU - czego nie można powiedzieć o kapłanach i prorokach BEZRUCHOWEGO JUDAIZMU - w Sabat prawowiernemu żydowi nie wolno się było oddalać od domu dalej niż na 500 kroków! Skąd zatem u Hebraistów mogły pojawiać się podejrzenia, że ŚWIĘTY BEZRUCH SPRZYJA ZANIKOWI ICH KORY MÓZGOWEJ?

      Stąd w książce, niestety poznanego przeze mnie osobiście w 1981 roku, Jean-Pierre Chageux "Neuronal Man" (1984) znajduje się jego super-odkrycie : UCZYĆ SIĘ TO ZNACZY ELIMINOWAC (nadmiarowe neurony i połączenia między nimi). I tyle i to jest to do czego zmierza super skomputeryzowana Life Science dzisiaj - vide zachowanie się antyszczepienników na Neonie

    • Hebrajski mindset#Maria.

      Rzeczona Maria napisała coś takiego:

      //Teoria Lamarckizmu nadal pozostała teorią dlatego, że nie spełnia warunku do przekształcenia jej w PRAWO NAUKOWE.
      (...)
      System powstawania PRAWDY W NAUCE (praw) był ustalony już w Średniowieczu (Trivium). Obecnie na ten temat wypowiada się cybernetyka.
      Jest on bardzo prosty co do ostatecznej definicji PRAWA NAUKOWEGO.
      Prawo naukowe wyrażone teorią musi mieć potwierdzenie w empirii i z empirii wynikać musi teoria. Kiedy ta zasadna zostaje złamana, prawo przestaje istnieć.//

      Otóż "TEORIA" LAMARCKA postuluje, że np. >> ĆWICZONY UKŁAD MIĘŚNIOWY (LUB NEURONALNY, ODPORNOŚCIOWY itd.) - u ZWIERZĘCIA ZNAJDUJĄCEGO SIĘ W JEGO FAZIE WZROSTU (i następnie DOJRZAŁOŚCI) SIĘ WZMACNIA, ORGANY NIE ĆWICZONE SŁABNĄ I ZAMIERAJĄ <<

      MARIA najwyraźniej twierdzi, że to PRAWO LAMARCKA (którego działanie może przecież sprawdzić na sobie samej, chyba nie jest już w fazie SENESCENCJI?) NIE MA EMIPIRYCZNEGO POWIERDZENIA, a zatem nie jest ono NAUKOWE.

      Wniosek LOGICZNY: MARIA NIE JEST ZDOLNA DO SAMOOBSERWACJI, a zatem nie należy do podgatunku ZWIERZĄT, które nazywamy SAPIENS czyli MĄDRYCH (vide. hpmo sapiens)

      Ze względu na konieczność oczyszczania NEONU z wpisów, których jedynym CELEM JEST ZAŚMIECANIE tego elektronicznego medium, WSZYSTKIE KOLEJNE ELUKUBRACJE MARII będą, BEZWZGLĘDNIE przeze mnie AMPUTOWANE.

      • Hebrajski mindset#Maria.#Berkeley72

        B72 - starość ci już na łeb padła, a zapewne te śmiercionki, których aż trzy już wziąłeś.
        Tak więc żegnaj koleś, bo bzdury jakie pleciesz to nikt zdrowy na umyśle nie będzie już czytał ani tym bardziej komentował.
        Od teraz traktuję ciebie jak ZN - dla mnie już nie istniejsesz, więc nie sil się na odpowiedź, a jak chcesz to mnie zablokuj - ch ci w d
        No i na innych blogach nie komentuj moich komentarzy, bo za cienki w uszach jesteś do dyskusji., a mania wielkości roizum ci doszczętnie odbiera.
        Żegnam.
        KST

    • Hormeza zgodnie z wishfull thinging ( myśleniem życzeniowym) Ale niepobożnym.#Maria.

      Akurat te "murikańskie żołnierki" poszły do woja z własnej woli, ale ja w latach 80-tych XX wieku jeszcze za PRL nie miałem wyboru i na rok poszedłem "bronić ludowej ojczyzny".
      Jak wszyscy dostałem wtedy słynną Delbete, po której faktycznie przestałem się na jakiś czas przeziębiać. Po wyjściu "do cywila" było z tym już różnie.
      KST

        • Hormeza zgodnie z wishfull thinging ( myśleniem życzeniowym) Ale niepobożnym.#Maria.#KST#Maria.

          Aż taki zdrowy w tym LWP nie byłem, bo też trafiłem na "izbę chorych" z zapaleniem krtani. Ale tam szybko leczą, bo parę dni, mowa wraca i na oddział.
          Sama Pani widzi, że dojście do prawdy o chorobie i zdrowiu zajmuje z reguły kilkadziesiąt lat ciągłych "błędów i wypaczeń". A i tak do tej wiedzy (lub tylko wiary) dochodzą naprawdę nieliczni.
          Cała reszta tki w mrokach antymedycyny rokefelerowskiej i ponosi konsekwencje swojej niewiedzy i fałszywej wiary w "medyków" i "naukowców".
          Ale co tam - jak już doszliśmy do PRAWDY to już żyjmy i działajmy zgodnie z nią.
          Pozdrawiam
          KST

    • Obraz upadku medium o nazwie you tube#Maria.

      Z YouTube jest jak z TVP czy TVN - nie ma obowiązku ich oglądania, ani publikowania jakichkolwiek treści.
      Faktem jest, że YT jest obecnie największym medium internetowym zamieszczającym filmy, ale przecież są już media alternatywne.
      Z czasem YT podzieli los FB, na którym obecnie prym wiodą polskie grupy zakupowe węgla, którego nie ma i nie będzie.
      A ponieważ życie nie znosi próżni, to pojawią się platformy alternatywne, ktore przynajmniej na początku będą szanować poglądy autorów.
      KST